Pewnego dnia w Limie …

image

Do stolicy  dotarliśmy szybciej  niż się spodziewaliśmy. chyba się faktycznie starzejemy bo po górach jeździć nam się nie chciał,  wybrzeżem leci Panamericana która dla rowerzysty nie jest bezpiecznym miejscem,  no chyba ze kogoś kręci wymijająca ciężarówka parę centymetrów od roweru, a do tego hałas,  smród i jedna wielka pustynia dookoła.
Po paru dniach właśnie w takich okolicznościach dojechaliśmy do stacji benzynowej tuz przed miejscem w którym Panamericana zamienia się w autostradę ok.  200km przed Limą , zaopatrując się wcześniej w winko.  Region Chincha Alta  już z daleka pachnie ogromnymi plantacjami winogron. Przy drodze stragan na straganie gdzie kupić może wina domowej roboty w różnych przedziałach cenowych.  Nasze wzrok od razu powędrował na dolne półki.  Plastikowe 4 litrowe baniaki wina za 15 zł 🙂  hmmm… zastanawialiśmy się chwilę… pojemnik przyda się później do transportu wody-stwierdziliśmy 🙂 była już godzina 17, siedzieliśmy na stacji benzynowej gotują obiadek, sącząc winko i czekając aż zajdzie słońce żeby rozbić sobie namiot.  Nagle pojechała pusta ciężarówka,, platforma,,   Troszkę język się plątał,  ale gadu, gadu i 3godzinki później byliśmy w stolicy . Kierowca jak sam stwierdził jedzie w niezbyt przyjazną dzielnicę i bezpieczniej dla nas będzie jak wysiądziemy na obrzeżach miasta.  Jest godzina 21 dokoła kręci się masa dziwnych typów,  a my stoimy na środku chodnika patrząc na hostel który jest po drugiej stronie autostrady.  Wszystko pięknie ładnie,  ale żeby się do niego dostać trzeba wtargać ciężkie rowery po stromych schodach na mostek i nim przejść na drugą stronę.  Spociliśmy się niemiłosiernie, ale udało się.  20zl/2os i byliśmy już w łóżkach. Jeszcze szklaneczka winko i spać.

 

Rano oprócz góry śmieci pod naszym oknem wyrosły również budki ze świeżymi bułkami i kawą, które na miejscu przygotowywała starsza Peruwianka.
Do centrum miasta mieliśmy parę kilometrów,  jechaliśmy wybrzeżem gdzie znajduje się najbogatsza dzielnica miasta.  Baseny,  błyszczące auta,  kobiety z klasą,  faceci pod krawacikiem.

image

image

image

image

image

image

image

image

image

image

To tu mieszka cała elita Peru. Szczerze mówiąc dawno nie widzieliśmy tego świata.  Zrobiliśmy sobie przerwę w jednym z parków w którym zadomowiły się koty.  w jednym miejscu znajdowało się chyba 50sierściuchów 🙂 Odebraliśmy tez wiadomości m.in od Cecylii.  Peruwianki która 30lat temu studiowała w Polsce i zaprasza nas do swojego domu w Limie.  Jej dom to taka przystań dla rowerzystów,  motocyklistów,  backpakerów i innych podróżników i osób które potrzebują pomocy.  Spędziliśmy super parę dni z Cecylia i jej rodziną.  Zwiedziliśmy spokojnie miasto i poznaliśmy innych Polaków.  Zwariowanego Marka., który akurat co przyleciał z USA na urlop w celu odświeżenia starych wspomnień z Peru.  ojjjj śpiewanie kolęd w centrum Limy wieczorową pora zapamiętam na długo,  oraz Mirka który swoim pomysłem trochę zmodyfikował nasz plan podróży 🙂 ,,  to co jedziecie?-zapytał.  , a co tam… pomyśleliśmy.  Jedziemy do dżungli!!

image

image

Reklamy

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Peru i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s