La Paz wycieczka po amortyzator

Mieliśmy w planach,, zaliczyć,,  La Paz w późniejszym czasie,  ale w momencie naprawy rowerów okazało się ze pozostawiona sól  z Salaru uszkodzila mi amortyzator i musieliśmy jechać do stolicy po nowy. Po 30minuutach siedzieliśmy juz w autobusie jadąc do znajomego Polaka,  który czekał na nas na miejscu.  La Paz stolica Boliwii,  która może poszczycić się mianem najwyżej położonej stolicy na świecie . wysiadamy w El Alto   i ze  znajomym Radkiem idziemy zerknąć na punkt widokowy.  Wokół nas rozbrzmiewaja radosne nuty wydobywające się z instrumentów ulicznych grajkow,  kolorowe suknie kobiet wija  się w tańcu, a z nas nagle wydobywa się typowy  polski okrzyk radości,  zaskoczenia i szoku….,, O Kur…!! ” – Taka właśnie była nasza pierwsza reakcja gdy ujrzelismy La Paz.  Ogromna metropolia położona w kotle, którego brzegi stanowią najwyżej położone punkty miasta. Najniżej położona – i najbogatsza zarazem – dzielnica usytuowana jest na wysokości 3300 m n.p.m. Lotnisko i dzielnica El Alto znajduje się w pobliżu najwyższych i najbiedniejszych jednocześnie dzielnic, leży na wysokości 4182 m.n.p.m.  Mnie łapią o dziwo objawy choroby wysokościowej… ból głowy,  szum w uszach,  zadyszka, mroczki przed oczami.. czuje się fatalnie ale na szczęście Yerba Mate z koką pomaga prawie natychmiast.

W La Paz  kursują 3 linie kolejek górskich którymi można zjechać z El Alto i przemieścić się w różne dzielnice miasta.  Wsiadamy więc  w czerwoną kolejkę i w ciągu 15minut krążąc nad dachami domów zjezdzamy około 1000metrow w dół do centrum.  Widok z kolejki jest fascynujący,  głowy latają nam na wszystkie strony podziwiając panoramę miasta. Od razu robi się cieplej,  a ja czuję się o niebo lepiej.  Miasto jak miasto,  duszne,  ciasne i  pełne trabiacych aut jeżdżących jak chcą.  Robimy mały rekonesans po najciekawszych miejscach i wieczorową porą wjeżdżamy spowrowtem do góry tym razem kolejka żółtą i zieloną  nad najbogatsza z dzielnic. Wjazd trwa 45 minut, a w międzyczasie zachodzi słońce rozswietlajac miasto milionami lampek.
Przez noc przed domem gdzie mieszkamy wyrasta ogromny weekendowy targ. na którym oprócz produktów codziennej potrzeby można kupić wszelkie akcesoria służące czarom. Są tu odpowiednie zioła, eliksiry, suszone ptaki, płody lam i inne niesamowite składniki. Przed każdym czarodziejskim straganem stoi charakterystyczny kociołek opalany drewnem cedrowym, w którym wiedźmy palą swoje mieszanki odczarowując przeróżne uroki.

Niestety z powodu zbliżającej się pory deszczowej chmury zasłaniają góry otaczające La Paz,  które pół roku temu gdy jechaliśmy na wulkan Sajama z daleka prezentowały się w królewskim stylu.  ale  nie przeszkadza nam to w odbyciu jeszcze jednej  przejażdżki żółtą i zieloną kolejka w dół.  Tym razem w dzień jedziemy w bogatą dzielnicę.  Z daleka widzimy także o dziwo zwyczajnie wyglądający dom prezydenta Evo Moraleza.  Przed bramą stoją strażnicy kierując ruch pieszych na drugą stronę ulicy.
Na drugi dzień natura wwynagradz nam deszczowe dni i odsłania
Illimani najwyższy szczyt pasma Cordillera Real, jednego z łańcuchów w Andach Boliwii. Leży niedaleko na południe od La Paz, skąd jest dobrze widoczny. Po Sajama to drugi szczyt Boliwii.

image

image

image

image

image

image

image

Advertisements

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Boliwia i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s