Ciężarówką przez argentyńską pampę

image

Ruta3 razem z Ruta40 łączączą po obudwu stronach Argenntyne wschodnią i zachodnią . Leniwym tempem w ciągu 2 miesięcy zjechaliśmy na dół,  to trzeba jakoś wrócić na północ… z miejscowości El Calafate Ruta9 przecięliśmy Argentynę w poprzek i w ciągu 3 dni zupełnej pustki dookoła znaleźliśmy się nad Oceanem Atlantyckim 🙂 Ruta9 to szutrowa droga prowincjonalna, gdzie oprócz natury i przyrody nie ma nic. Pampa jak okiem sięgnąć, niezliczone stada Guanaco, pancerników i płynąca w oddali rzeka Rio Negro.


W końcu pokazał się asfalt i krajowa trójka, a tabliczka przy drodze informująca o ilości kilometrów do miasta sprowadziła nas nieco na ziemie. 2490km…eeee to pewnie na północ Argentyny-pomyślałam. Ale prawda okazała się być bardziej bolesna…tyle kilometrów musimy przejechać przez wietrzną i monotonną Argenynska pampe do…Buenos Aires.  Po dłuższym zastanowieniu postanowiliśmy dojechać 600km  do miejscowości Comodoro  Rivadivia, gdzie byliśmy umówieni z cyclista z Warmshowers, a stamtąd złapać coś do stolicy. Troche podbudowani ta myślą ruszyliśmy, ale nie ujechaliśmy daleko. Po przejechaniu paru kilometrów złapała nas ulewa, na szczęście schronienie dała  nam stacja benzynowa, która w dobrym momencie ,, wyrosła” wśród pustki.echhh…w takim tempie dojedziemy do Buenos Aires za pół roku… lekko zrezygnowana przyglądałam się odjeżdżającym i przyjeżdżającym tirom i ciężarówkom. hmm spróbuję szczęścia, może uda nam się przeskoczyć parę kilometrów w szybszym niż 20km/h tempie.  Z uśmiechem na twarzy i błyskiem w oku zagadałam do pozytywnie wyglądającego kierowcy. jego odpowiedź zwaliła mnie z nóg, a wypowiedziana nazwa miejscowości długo brzęczała mi w uszach.
,, Jade do Buenos Aires, wskujcie!będziemy na miejscu za 2,5dnia” :-)p
Byliśmy przeszczesliwi, a Ruta 3 i linia na mapie w 100% pokrywała się z rzeczywistością! Droga przez 90% nie miała nawet jednego zakrętu! Krajobraz też był absolutnie jednostajny… uhhh PAMPA. Pojedyncze wioski raz na 300-400km to zazwyczaj tylko stacja benzynowa, policja i 2 domy, a poza tym – nic więcej. Przez 3 dni w tirze poznaliśmy życie kierowcy i spędziliśmy z nim super czas i wieczory w barach dla tutejszych tirowców, a ja podszkoliłam swój hiszpański ponieważ rozmawialiśmy tylko w tym języku. Nasz kierowca Daniel pracuje w zawodzie 22 lata jeżdżąc na trasie Rio Galleros – Buenos Aires i sam nie wie co go skłoniło do zabrania nas, nigdy nikogo nie podwoził, zawsze odmawiał nawet kiedyś dwóm dziewczynom które chciały gdzieś sie zabrać 🙂 a tym bardziej brać jakiś typów na 3 dniową trasę:-) no cóż, potraktuje to jako mega komplement dla mnie i wewnętrzną ukrytą siłę perswazji:-)
W ekspresowym tempie mogliśmy obserwować zmieniający się klimat i przyrodę. Nagle pojawiły się drzewa, zielona trawa, kolorowe papugi i palmy, a emperatura podskoczyła o jakieś 10*C i trzeba było z dna toreb wyjąć krótkie odzienie i sandały, które o mało nie zgniły w reklamówce 🙂

 

image

image

image

image

image

Na pace tira namiotu jeszcze nie rozbijaliśmy 🙂

image

image

Rano niedaleko miejscowości Caleta Oliva poszliśmy na plażę…już z daleka słyszeliśmy dziwne odgłosy jakby bulgotanie….aż tu nagle zza wydmy wyłonił się niespodziewany widok 🙂
image

image

image

Reklamy

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Argentyna i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s