Lodowiec Perito Moreno, podejście nr.2 :-)

image
Widzieliśmy jego jęzor z daleka wynurzajacy się pomiędzy górami w Parku Narodowym Torres del Paine.
Wtedy poczuliśmy niedosyt i byliśmy źli, że 2 tygodnie wcześniej będąc w El Chalafate opóściliśmy i sie wycofaliśmy…wizja powrotu ponad 200km z wiatem w twarz troche mi sie nie widziała. A gdy pomyślałam o tym paskudnym 70km skrócie z ktorym walczylismy 1,5dnia…koszmar!! ale Marcin nalegał…musimy go zobaczyć z bliska!!
Wracajac z Parku Narodowego Torres del Paine z wiatrem w plecy pędziliśmy naladowani pozytywną energią, az dotrlismy do miejscowosci maluskiej miejscowosci w ktorej znajduje sie stacja bezynowa oraz gdzie konczy sie/zaczyna ten koszmarny skrót.
Zatrzymaliśmy sie pod budynkiem znanej nam firmy AGVP i myśleliśmy co dalej… z chwili zadumy wyrwał nas pewniem mężczyzna-pracownik firmy, zapraszajac do srodka. Bez pytania, czy jesteśmy glodni na stole pojwiło się pieczone mięso z barana, ciasteczka i inne smakołyki 🙂 ,, Jedzcie, pijcie, a jak chcecie spać nie ma problemu, miejsca jest duzo”:-) Ta firma i ludzie tam pracujacy to istne anioły, wiedzą czego potrzeba strudzonemu rowerzyscie i chetnie pomagają.

image

chociaż i zdarzają się też mendy. Ostatnim razem z budynku wyskoczył jakiś narwany facet i widząc nas odpoczywajacych na trawie obok firmy zaczął nas wyzywać,  że to nie camping, że mamy sie wynosić wymachujac przy tym kawalkiem kosci. Dobrze,  ze obok była policja bo Marcina aż nosiło.

Najedzeni, zadowoleni poczuliśmy zmęczenie, a wizja noclegu bardzo nas cieszyła, ale los sie do nas uśmiechnął jeszcze bardziej i nagle ujrzelismy jadące w nasza stronę auto typu pick-up
,, Hola!! dokad jedziesz? ” zapytaliśmy
,, a jade do El Calafate..”
spojrzeliśmy na siebie z wyszczerzonymi zębami i 5 minut później siedzieliśmy w aucie, a za 2,5godz 200 km dalej rozkladaliśmy namiot na naszym lewym, opuszczonym campingu w El Calafate 🙂
Po 2 dniach regeneracjii sił ruszyliśmy w kierunku lodowca, do ktorego bylo 70km. Dzień jak z bajki, błękitne niebo, turkusowe laguny, słońce i…wiatr w plecy co w tym miejscu jest istnym cudem, poniewaz w 99% wiatr dyma od strony gór i lodowca, a dziś było odwrotnie 🙂
Wstęp do Parku Narodowego Los Glaciares gdzie znajduje sie lodowiec Perito Moreno kosztuje 17$ od osoby, a w godzinach 20-8 kiedy straznicy ida do domu-za darmo:-) ale najlepiej zrobić akcje, kiedy jest ciemno, ponieważ na dyżurce zawsze ktos jest i pilnuje, żeby żaden pasażer na gapę nie przejechal za darmo. Wstalismy więc o morderczej godzinie 3 w nocy i godzine później po cichutku przejechaliśmy przez brameczke:-)
A 32km dalej byliśmy juz na lodowcu. Nie chodzi o to, ze jesteśmy, aż tak skąpi…ale nie lubimy tłumów. Jechaliśmy sami po ciemku, gwiazdy rozswietlaly nam droge, odglos szumu wody, poerwsze promienie slonca nad gorami, wschod słońca i śniadanie na tarasie widokowym z widokiem na  lodowiec.
image

Jedyną ciszę przerwał grzmot pekajacego lodowca i odrywających sie ogromnych brył i ścian lodu, ktory z hukiem wpadał do wody. Te chwile były bezcenne. Przez 2,5 godziny cieszylismy sie z widoku, który  był niesamowity…az do przybycia pierwszych autokarów z turystami…
Wrzaski Niemców,  śmiechy Francuzów, co chwila jakas muzyczka puszczana z telefonu…w ciągu godziny przez to miejsce przewinelo sie chyba ze 200 osób. Nic tu po nas….spełnieni w pełni zawinęliśmy sie spowrotem z wiatrem znów w plecy 🙂

image

image

image

image

image

image

image

Advertisements

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Argentyna i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Lodowiec Perito Moreno, podejście nr.2 :-)

  1. Łukasz M pisze:

    I pomyśleć, kieeeeeedyś było go duuuuużo wiecej !!! no i, że tyle lat tam już stoi 🙂

  2. Mo pisze:

    Piszecie ,ze nie polecacie przejazdy w przeciwną stronę niż Wy. Ja planuję przejechać w lutym z Puerto Natales do el Calten. Myslicie ,że to dobry pomysl, czy wiatr jest zbyt hardnorowy?

    • wiesz… z wiatrem to nigdy nie wiadomo. zazwyczaj wieje z zachodu, więc będziesz miał boczny w plecy. Zresztą zawsze warto spróbować, W Puerto Natales obowiązkowo odwiedź Polkę Emilię

  3. Leon pisze:

    Odwiedziłem Polkę Emilkę w styczniu 2015r.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s