Wulkan Rinjani bez przewodnika (Lombok, Indonezja)

Wulkan Rinjani (3726mnpm) to drugi  co do wielkości wulkan w Indonezji i nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie spróbowali.
,,Niestety nie możecie tam iść bez przewodnika i tragarza!!” Krzyczano do nas na prawo i lewo. Już na Gilli widzieliśmy masę wycieczkowych ofert na wulkan, noclegi namiotowe w kalderze itp..


Ceny zabójczo wysokie, ale chętnych nie brakowało. Ceny usług w zależności od liczby osób, zakresu usług, czy 3 czy 4 dni, skąd dowóz itp, wahały sie od 160 do 280 USD na osobę.
W Homestay’u w miejscowości  wypadowej na szlak na słuchaliśmy się masę bajek dotyczących naszego celu. Że po szlaku chodzą policjanci i wlepiają mandaty za brak przewodnika, ze jest tam bardzo niebezpiecznie, że za brak biletów sa ogromne kary….bla bla bla
Nie to , że jesteśmy sknerami i nie chcemy dać zarobić przewodnikom, tragarzom itp. porostu lubimy być niezależni, spać gdzie chcemy i kiedy mamy ochotę. Wstawać wcześnie rano na wschód słońca, widząc piękne miejsce zatrzymać się na tyle, na ile chcemy… i oczywiście rezygnujemy z usług przewodnika i tragarzy. Spakowaliśmy co niezbędne,  wraz z sprzętem campingowym i ruszyliśmy przed otwarciem kas biletowych. Ceny biletów dla białych turystów (rp150.000-40zl!!)wyraźnie różnią się od tych dla miejscowych(rp50.000 0-13zl)co nas strasznie wkurzyło. Droga do miejsca campingowego nad jeziorkiem w kalderze wulkanu zajęła nam około 11godzin przy średnim tempie marszu. Większość trasy wiedzie przez dżunglę w przyjemnym chłodzie, ostatni 3godzinny odcinek podejścia do krawędzi kaldery jest dość nieprzyjemny. Drobny żwir osuwa się spod stóp i wznieca masę kurzu. Ale chwila wejścia ma szczyt kaldery wynagradza wszelki trud…tego się nie da opisać…to trzeba zobaczyć na własne oczy!! Wewnątrz gigantycznej, owalnej kaldery wulkanu Rinjani o wymiarach 6km na 8km, znajduje się jezioro Segara Anak, a na jego środku niewielki stożek wulkaniczny Gunung Baru

dsc07894_resize dsc07856_resize dsc07823_resize

Ostatni odcinek to zejście 200metrow w głąb krateru, który zajmuje około 2godzin.
Od rana mijamy masę schodzących turystów i jeszcze więcej tragarzy…jestem pod wrażeniem ich ciężkiej pracy.
Na własnych ramionach niosą długi kawał bambusa zakończony na końcach dwoma dużymi koszami z towarami. A co oni tam mają przerasta moje wyobrażenia!! Wiadomo, zachodni bogaty turysta lubi dobrze zjeść, a do tego potrzebne jest całe zaplecze kulinarne
Kapusta,  marchewki, ryż, ogromna patelnia, talerze,  sztućce  i….wielka butla gazowa. Oprócz tego cały sprzęt campingowy wraz z miękkimi materacami.  Wieczorkiem taki turysta nie będzie siedział przy namiocie na trawie, wiec specjalnie dla  niego składane krzesełka:-)  do tego masa wody i innych przysmaków.  Teraz proszę sobie wyobrazić ile takiego sprzętu potrzeba zabrać gdy grupa jest np.10osobowa. Z załadunkiem naprawdę ciężkim (sprawdzałam) sprawnie zasuwali pod górę w bardzo profesjonalnym obuwiu czyli japonkach 🙂 a jak!!
Gdy rozbiliśmy obóz przyszedł czas na najlepszy moment programy czyli kąpiel w jeziorze:-) acchh to było cudownie uczucie.

dsc07909_resize
Do wulkanu Rinjani dzieliło nas około 5godzin marszu. Ja spasowałam od razu…niestety comiesięczne kobiece dolegliwości zawsze muszą pojawić sie w najmniej pożądanym momencie:-/ Marcin o 2 w nocy ruszył na górę, ale tylko do punktu, gdzie znajduje sie dogodne miejsce  na wschód słońca,  czyli około 2 godzin drogi w górę żeby na szczycie powitać wschodzące słonce

dsc07965_resize
Rano naszemu znajomemu Belgowi, który tak jak my olał indonezyjską mafie tragarzowo-przewodnikową, ktoś w nocy ukradł buty. Zostawił je przed namiotem i rano został z bosymi stopami … zapewne  podwędziła mu je grupa idąca w nocy na szczyt… na  szczęście biedaka z opresji wyciągnęła jedna z kobiet dając mu swoje sandały 🙂
Wyjście z kaldery i dojście do Homestay’u zajęło nam 8 godzin dość sprawnego marszu. I tak z masą pęcherzy na stopach, ale szczęśliwi i mega pozytywnie wykończeni fizycznie zakończyliśmy kolejny trekking w Indonezji:-)
Dodam jeszcze, że ten piękny  szlak jest w opłakanym stanie.. ścieżki poprowadzone w nie przemyślany sposób, a do tego zaśmiecone i obsrane!!!! Po raz kolejny w życiu mogłam się przekonać, że ludzie sa gorsi od świń!! Załatwiają swoje potrzeby fizjologiczne na środku szlaku i sikają gdzie popadnie. Ilość śmieci jest przerażająca,  a przyczyniają sie do tego najbardziej przewodnicy i tragarze, którzy przygotowując jedzenie i bazę dla turystów zamiast dać przykład, zostawiają po sobie chlew w postaci opakowań, papierów itp Koszmar!!!

Info praktyczne:

* jeśli ktoś lubi być prowadzonym za rączkę oczywiście polecamy przewodnika, który będzie wam wskazywał miejsce spania,  organizował czas i rozkładał przenośny  kibelek w razie potrzeby, a kucharze  zrobią dobry posiłek i przygotują camping. A to wszystko za odpowiednia zapłatą.
*Trasa kondycyjnie  dość wymagająca, ale nie jest trudna
*kasy biletowe otwierane są po godz.5, a zamykane około  17
*po drodze brak ujęć wody!!jedyne możliwe miejsce do nabrania wody to strumyk w miejscu campingowym wewnątrz kaldery, lecz nie jest on najlepszej jakości. Nam po jej zagotowaniu nic nie było,  ale dla osób które  nie podróżują długo po Azji polecam wrzucenie dodatkowo tabletki odkażającej, inaczej przewód pokarmowy może sie lekko zbuntować….
*na początku szlaku po około 3 godzinach marszu przy jednym z miejsc na odpoczynek znajduje sie tabliczka z drogowskazem do miejsca czerpania wody…niestety źródło wyschnięte…

*  Najpopularniejsze trasy na wulkan

Trasa z Senaru

Najpopularniejszym miejscem startowym jest wioska Senaru (600m), położona na północ od Rinjani, łatwo osiągalna z Senggigi. Stąd, w ciągu dwóch dni, z jednym noclegiem, można wspiąć się na krawędź krateru, zejść na dół nad brzeg jeziora, a następnie wrócić tą samą trasą. Nocleg ma miejsce tuż pod krawędzią krateru. Aby zdobyć szczyt potrzebny jest dodatkowy dzień i dodatkowy nocleg. Większa część tej trasy w niższych partiach wulkanu prowadzi przez gęstą dżunglę.

Trasa z Sembalun Lawang

Nieco mniej popularna jest trasa prowadząca bezpośrednio na szczyt z położonej na wschód od wulkanu wioski Sembalun Lawang (1150m). Dwa dni są wystarczające, żeby wejść na samą górę, ale jeśli chcesz tam być o wschodzie słońca (warto), to drugi dzień wspinaczki trzeba rozpocząć o 2-3 w nocy. Nocleg ma miejsce na wysokości 2900 metrów. W niższych partiach góry trasa prowadzi przez otwarty teren sawanny, co może być uciążliwe w bardzo słoneczny dzień.

Trasa z Benang Stokel

Kolejną możliwością jest start w Benang Stokel, godzinę drogi od Mataram. Można stąd dostać się na krawędź krateru oraz nad jezioro Segara Anak. Zaletą tej trasy jest to, że prowadzi przez dżunglę, w pobliżu dwóch spektakularnych wodospadów, jest za to trudniejsza technicznie i bardziej wymagająca. Od tej strony nie ma możliwości zdobycia szczytu.

Advertisements

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Indonezja i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s