Hello mister jesteś ,, bule” no to bulisz …

I nikt tego nie ukrywa,  biały człowiek ( bule) uważany jest za chodzący portfel wypchany dolarami…na każdym kroku trzeba być czujnym bo Indonezyjczycy, a tym bardziej na Sumatrze,  aż  czekają na chwilę nieuwagi żeby cię oskubać. My na przywitanie nie znając podstawowych cen daliśmy się orżnąć…od tamtej chwili każdy wypad do gar kuchni w celu zjedzenia lub kupienia czegokolwiek zaczyna się od ustalenia ceny i zapisania jej na kartce, ponieważ niejednokrotnie podczas płacenia wszyscy robili duuuze oczy ponieważ cena nagle wzrastała z niewiadomych przyczyn….dlatego bezpieczniej mieć coś  udokumentowane na kartce, a dopiero później można spokojnie konsumować.


Chociaż nic nas tak nie irytuje jak ciągłe ,,hello mister” , i nieustające trąbienie wszelkich pojazdów mechanicznych tuż za naszymi plecami. Człowiek jedzie sobie podziwiając piękne widoki z relaksującą muzyczką w uszach, aż tu nagle przeraźliwie ,,piiiiiiip piiiiiip hello mister!!” zwala go na ziemię wrrrr wrrrr
Jesteśmy obydwoje w szoku w jaki sposób miejscowi reagują na nasz widok. Pierwszy raz spotkaliśmy sie z czymś takim w Myanamrze ludzie wybiegali z domów, pozdrawiali, krzyczeli, machali i szczerze sie uśmiechali- fakt za dużo turystów tam nie bywa, stąd takie zachowanie. Ale w Indonezji zachowanie ludzi przypomina (przepraszam) głodzone małpy pozamykane w klatkach i kuszone świeżymi bananami. Turystyka w tym kraju jest na dość wysokim poziomie, a ludzie tutaj zachowują się tak jakby nigdy w życiu białego nie widzieli. Drą sie, skaczą, piszczą na nasz widok, gdy tylko staniemy wokół nas zbierają się tłumy gapiów prosząc z wyciągniętymi jęzorami o foto ( ojjj maja na tym punkcie fioła). Sesje zdjęciowe potrafiły trwac często około 30minut:-) zdjęcie grupowe, pojedyncze, ze sweet dzióbkiem, z rowerem, we dwójkę… śmiechu zawsze było co niemiara:-)

dsc05920 dsc06069 dsc06066 dsc07501 dsc05710
Ale też wyśmiewają się z nas szyderczo i niejednokrotnie rzucają w naszym kierunku brzydkie wyrazy… właśnie….na odcinku od miasta Mukomuko do Bengkulu na zachodnim wybrzeżu Sumatry  spotkaliśmy sie wielokrotnie dość nieprzyjemnym zachowaniem…dzieciaki i młodzież rzucała w nas kamieniami, patykami, pokazywali ,,środkowy palec” i znaczące gesty w moim kierunku. Bardzo nas to zniechęciło do dalszego pobytu na tej wyspie i po raz pierwszy od 7 miesięcy poczuliśmy zagrożenie. Czem prędzej chcieliśmy sie stamtąd wydostać.  Wspomagając sie ciężarówkami przejechaliśmy okolo 300km. Oczywiście nic za darmo,  niektórzy kierowcy wyciągali ręce po pieniądze za  przysługę i pomoc w podwózce…w poprzednich krajach nikt nawet nie śmiał wziąć od nas kasy, baaaa byliśmy jeszcze obdarowywani smakołykami na drogę 🙂 no cóż, według nich jesteśmy bogate białasy, w dodatku Amerykanie (ludzie bardzo często myślą, że pochodzimy z  Ameryki…nie mam pojęcia dlaczego)
Oprócz tego angielski tutaj nie istnieje. Turysta ma znać ich język i często to podkreślają. Ludzie sa bardzo dziwni i mają niesamowicie irytujący sposób bycia…ciągle ,, hello mister” (nie ważne czy dotyczyło Marcina, czy mnie) 100000razy dziennie potrafi nieraz doprowadzić do szału… ale najsłodsze są w tym wszystkim najmniejsze dzieciaczki, które widząc nas biegną, skaczą i krzyczą w amoku ,,turist, turist”, albo w gromadkach kibicują ,,bule, bule, bule ”
Im bliżej Jawy, tym sytuacja nieco sie ustabilizowała i mogliśmy dalej kontynuować w spokoju podróż, poznając przy tym super ludzi 🙂

Warto tez nauczyć sie podstaw indonezyjskiego. Po dwóch miesiącach spędzonych w tym kraju potrafiłam bez problemu coś kupić, targować cenę i zamienić parę zdań. Wiec byłam traktowana jako ,, swój” , a nie BULE 🙂
Mimo, że mieszkańcy nazywają nas ,,friends” to i tak nie można za żadne skarby uwierzyć w to słowo i zaufać…tym bardziej w miejscach turystycznych. Za każdym słowem ,, friends” kryje sie zacny plan oszukania cię. Takie przykłady mogłabym wymieniać i wymieniać…
Indonezyjczycyto bardzo dziwny naród…z jednej strony spotykaliśmy na swojej drodze bardzo pomocnych i uczciwych ludzi, a zaraz za rogiem trafialiśmy na zupełne przeciwieństwo…na typka, który widział w naszych oczach dolary i za wszelką cenę chciał nas oszukać i okraść.

Info praktyczne podczas wyprawy po Indonezji

*uwaga mieszkańcy jeżdżą jak wariaci!!! Młodzież na skuterkach to istni zabójcy na kółkach i to jeszcze bez tłumików…

dsc05928
*jedzenie w gar kuchni taniocha, za Rp50,000 (13zl) mega obiad, kawa i napój dla dwóch osób
*wschodnie wybrzeże Sumatry obrośnięte jest tzw. olejówami czyli plantacjami palm olejowych….dostęp do morza niewielki, pagórkowatość terenu zabójczaaaa!!!

dsc05730
*na zachodnim wybrzeżu spotkaliśmy sie w tanich hostelach z reakcją ,,białym turystom dziękujemy”, odsyłali nas do drogich resortów
*ogólnie hotele tanie i dość przyzwoity standard. Do Rp100.000 (26zl) dwójka z małą ilością karaluchów i w miarę czystą pościelą. No może sie trafić myszka 🙂
*autostop genialny!! Potrzebując podwózki wystarczyło machnąć, a reakcja była natychmiastowa. Nieraz biorą za ,,pomoc” pieniądze.

Advertisements

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Indonezja i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Hello mister jesteś ,, bule” no to bulisz …

  1. Czytacz pisze:

    Ale jest też inaczej. Sylwester Czerwiński w Indonezji poszukał sobie żonę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s