Malezja kraj zakazów, nakazów i wiecznych problemów….

image
Początki zapowiadały sie sympatycznie.  Znajdowanie noclegów w fajnych miejscach przychodziło nam dość sprawnie, spotykaliśmy bardzo przyjaznych ludzi, pyszne jedzenie i dawno nie widziana prawie europejska cywilizacja. Zaufaliśmy Azji jeszcze bardziej i nie mieliśmy żadnych obaw co do podróżowania po tym kraju.  Jednak sielnaka szybko sie skończyła…po 1,5 miesiącu spędzonych w Malezji cieszymy się po części ze ja opuszczamy.
Juz na początku zwróciliśmy uwagę na parę szczegółów które bardzo nas zaniepokoiły..wszędzie wysokie mury dookoła domostw,  raz po raz zasieki i druty kolczaste, co chwila znaki ostrzegawcze, przestrzegawcze i grożące..a to tego nie wolno, tak nie można,  na to trzeba uważać….jej czego ci ludzie się aż tak boja, czy tak bardzo nie ufają sobie nawzajem??

image

W tym kraju po raz pierwszy poczuliśmy sie obco…a żeby tego było mało zaczął sie problem noclegów. W poprzednich krajach wystarczyło podjechać do pierwszej lepszej świątyni, szkoły albo zaczepić kogoś i zapytać sie o nocleg i o resztę nie musieliśmy sie , martwic bo zawsze dostawaliśmy bezinteresownie najlepsze miejscówki:-)  a w Malezji?!?!  Zapytani za każdym razem o nocleg na terenie szkoły pilnujący ja strażnicy (?!)  oburzeni przeganiali nas do hotelu, pierwszy raz odmówiono nam pomocy w świątyni buddyjskiej i kościele katolickim…guesthomow brak, pól namiotowych brak
A mieszkańcy poproszeni o pomoc odsyłali nas do drogich resortów i hoteli. Po zachodniej części Malezji planowanie noclegu było ruletka. Gdy wjechaliśmy we wschodnia kraju wycwaniliśmy sie do tego stopnia, ze zajeżdżaliśmy  do resortów i  za grosze lub free wbijaliśmy sie z namiotem 🙂

dsc05261

Zakazy i nakazy najbardziej dotknęły nas w Kuala Lumpur…wszędzie strażnicy którzy wręcz uczuleni byli na nasze rowery. Do parku wjechać nie można, usiąść na ławeczce ze stojącym rowerem obok nie można, usiąść na schodach przed sklepem nie można bo juz oburzony strażnik przybiegał i wskazywał ci ławkę albo wnętrze sklepu. Ale pewnego dnia jeden strażnik tak nas wkurzył i przegiął na tyle palę, że o mało nie przyjechała policja! Sytuacja oczywiście miała miejsce w stolicy, a jak!! Pojechaliśmy pustymi rowerami do znanych wież  i siadając sobie na ławce i stawiając obok rowery podziwialiśmy ich ogrom. Długo  nie nacieszyliśmy sie spokojem…przyleciał strażnik i stwierdził że te rowery nie mogą tu stać i mamy je odprowadzić na parking…a przepraszam gdzie znak informujący o zakazie wjeżdżania rowerami? Zresztą my nie jeździmy tylko siedzimy -stwierdziłam zaczepnie. Strażnik wezwał drugiego gościa i stwierdził ze on tu jest od mówienia tego co możemy a co nie… hehe a przepraszam czy w jego zakazach nie ma zakazu picia kawy? Mówiąc to wyjęłam puszkę kawy i kpiąco się uśmiechnęłam widząc jak sie gość pieni:-) od słowa do słowa przez dobre 20 minut stało obok nas dwóch strażników pilnując
żeby groźni turyści i ich zabójcze rowery nie zrobiły nikomu krzywdy, albo co gorsza nie posłużyły jako skrytki na bombę 🙂 ech ciężki żywot rowerzysty w mieście…
Generalnie, odnieśliśmy wrażenie, ze Malezyjczycy sa narodem bardzo nieufnym. Zanim taki delikwent podszedł i odezwał sie, najpierw z daleka krążył, obserwował nas, oglądał, wydzwaniał, az w końcu  zachęcony  uśmiechem podchodził. Oczywiście nie będę wszystkiego i wszystkich wrzucać do jednego worka ponieważ na naszej drodze spotkaliśmy również masę wspaniałych ludzi, którzy długo zostaną w naszej pamięci :-*

Advertisements

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Malezja i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s