Bliskie spotkanie z nowoczesnością – wypad do Singapuru

image
Jechaćczy nie jechać? Kalkulowaliśmy długo. Nie lubimy dużych miast, zgiełku, smrodu spalin i walki o życie podczas szybkich przejazdów przez skrzyżowania. Ale z drugiej strony będąc tylko 300km od celu aż wstyd nie skorzystać i po części przy pomocy autobusu dojechaliśmy do Jahor Bahoru. Postanowiliśmy zrobić jeszcze w Malezji gruntowniejsze zakupy, ponieważ wszyscy nas ostrzegali, ze Singapur jest krajem bardzo drogim…

Przejechaliśmy razem z masa skuterków przez granice. Jeden stempel, drugi i byliśmy już w innym kraju. Po drodze jeszcze wymiana uśmiechów z panem sprawdzającym bagaże który tylko zadał parę pytań…i dobrze bo przewoziliśmy nieświadomie bardzo niebezpieczna rzecz… po powrocie do Malezji dowiedzieliśmy sie ze  do Singapuru nie można wwozić wielu, wydawałoby sie niegroźnych przedmiotów, np. gumy do żucia, niektórych owoców, gazu pieprzowego itp. I jest to podobno ścisłe przestrzegane…heh, a Marcin terrorysta w torbie na kierownicy w bocznie kieszonce z siateczki miał właśnie wsadzony dosc sporych rozmiarów gaz pieprzowy 🙂 gdyby pan od bagażów go znalazł  zapewne nasz pobyt na ziemi niczyjej trochę by sie przedłużył…
Tego dnia postanowiliśmy nie pakować sie do centrum, a obrzeżami dojechać do pola namiotowego, spędzić tam noc i na drugi dzień ruszyć na zwiedzanie. Po drodze mijamy normalne domy, parę bloków, ludzie i samochody wyglądają tak normalnie? OK, jest czysto i wszystko sprawia wrażenie bardziej ułożonego, niż w Kuala Lumpur, ale kosmosu nie ma. Na miejscu było faktycznie pole namiotowe, ale nocleg w takim miejscu to nie taka prosta sprawa…chlopacy z Bangladeszu pilnujący terenu stwierdzili, ze najpierw musimy jechać do office’a do centrum i złożyć odpowiednie dokumentu tydzień wcześniej…ze jak?!?! Na szczęście po wykonaniu paru telefonów do bossa dostaliśmy od reki domek za 90zl… i przy okazji spędziliśmy bardzo przyjemny wieczór z poznanymi chłopakami dowiadując sie masę ciekawostek na temat ich kraju i kultury

dsc05442

Rano zwarci i gotowi na spotkanie z prawdziwym Singapurem popędziliśmy do Sentosa Island. Jest to jedna z wysp, na których leży Singapur, zamieniona juz ponad 40 lat temu w olbrzymi park rozrywki i od tego czasu systematycznie unowocześniana i rozbudowywana. Dostać sie do niej można na czetery sposoby promenada, ktora nie trzeba nawet iść bo w większości składa sie z ruchomych kładek, szybka koleją nadziemna, ulica oraz w najbardziej spektakularny sposób specjalna koleją linowa, której gondole ciągną się przez cale miasto.
Wstęp kosztuje co prawda tylko 1 dolara, ale można tam znaleźć wszystko, czego potrzeba  mieszkańcom podczas wypadu za miasto.. Miasteczko filmowe Universal Studios, wesołe miasteczko, pola golfowe, 5**** hotele, jakis mega tunel, w którym można latać oraz piękne darmowe plaże z widokiem na wielkie tankowce, kominy i magazyny z sąsiedniej wyspy. caly teren jest wprost cudownie i bajkowo zagospodarowany. Darmowe wodopoje z pitna woda, łazienki z prysznicami, masa różnorakich szlaków rowerowych z ciekawymi miejscami widokowymi.

dsc05470 dsc05455 dsc05475

image

Później udaliśmy sie do dzielnicy biznesowej, która nas pozamiatała, tam byl Singapur, jaki zawsze sobie wyobrażaliśmy.
W końcu szklany las wieżowców, biegający po pracy biznesmeni w spodenkach i dopiero co kończący pod krawatem mknący na dziwnych jednokołowych pojazdach. Wszystko sie świeci, błyszczy, pięknie, czyściutko, złoto i kryształ. Wielki świat 🙂 pojechaliśmy dalej az  w końcu naszym oczom ukazał sie ten budynek…. Marina Bay Sands. Jest to kompleks składający sie trzech luksusowych wieżowców na dachu których zbudowano, na wysokości ponad 200 metrów,  otwarty basen. Ceny, z tego co sie dowiedzieliśmy startują od 800 singapurskich dolcow za 2 osobowy pokój…

dsc05678

Krążyliśmy po centrum do późnego wieczora obserwując budzący sie do życia nocny Singapur. Miliony światełek, neonów robiło piorunujące wrażenie. A na zakończenie dnia zobaczyliśmy na prawdę świetny pokaz światła i wody. Na trzech wielkich ekranach stworzonych z tryskającej rozproszonej wody wyświetlane sa obrazy i filmy za pomocą  projektora  tworząc tym samym efekt jak na normalnym ekranie. Dodatkowo klimatu dodawały stroboskopy, muzyka, fontanny, tysiące baniek mydlanych  oraz  ognie buchające wprost z wody. . Wszystko to tworzyło piękną 15 minutowa historie.

dsc05641

image

dsc05558

Włóczyliśmy sie dość długo po mieście, ale czas było znaleźć jakiś nocleg. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie spali gdzieś na dziko 🙂 ale w centrum Singapuru spać na dziko? A jak!! Odbiliśmy w bok gdzie zauważyliśmy ustronniejsze miejsce,  trawkę i kamerę monitoringu:-) a ze powiadają ze najciemniej pod latarnia, rozłożyliśmy wiec karimaty i uwaliliśmy się tuz pod nią znikając jej z pola widzenia 🙂 zasypialiśmy w iście bajkowej scenerii mając widok  na oświetlone centrum i hotel Marina Bay Sands. Na szczęście obyło sie od odwiedzin policji itp i noc minęła bardzo spokojnie 🙂 rano prysznic w pobliskiej toalecie i śniadanko na moście z widokiem na budzące sie miasto

image

 

Wizyta w Singapurze byla dobrym wyborem. Mogliśmy na własne oczy przekonać sie jak wygląda to super-bogate, laboratoryjnie czyste i ociekające luksusem miejsce . W chwilach zadumy obserwując to wszystko wspominaliśmy taki kraj jak Myanmar i mieszkańców, którzy zapewne w tej chwili rozpalają ogniska przed domem ogrzewając sie i gotując wodę na herbatę …jeden świat, jeden kontynent, a taki ogromny przeskok i kontrast. Rozmawiając z mieszkańcami tych dwóch krajów, pytałam sie czy sa szczęśliwi, czy dobrze sie im żyje. Odpowiadali, ze tak. Wiec czym jest tak naprawdę szczęście i czego potrzeba, żeby cieszyć sie z życia?? Przypomniał mi sie także pewien Singapurczyk spotkany w Tajlandii, który uciekł ze swojego rodzinnego państwa, podobno wyrzucił paszport i mieszka  na ulicy. Jest szczęśliwy ze wyrwał się z tamtego sztucznego państwa i żyje teraz pełen radości pomagając turystom i zarabiając tym sposobem niewielkie pieniądze, które starczają mu bez problemu na skromne  życie.
Dodatkowo Singapur jest świetnie przystosowany dla rowerów. Ścieżki, trasy przez parki, bezpieczne przejazdy nad ulicami.  Bajka!!

Reklamy

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Singapur i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s