Wigilijne plażowanie w cieniu Pagody

Miały to być kolejne wakacje od wakacji. Juz w myślach snułam wizje leżenia i byczenia sie na ciepłym piasku, kąpieli w lazurowym morzu i jedzenia smakołyków:-)
Po ciężkich ostatnich dniach, jazdy w niesprzyjających warunkach, braku asfaltu i wycisku które dały nam góry nie mogłam doczekać sie odpoczynku.
Niestety kurort, który zapowiadał sie tak fajnie w rzeczywistości okazał sie podupadłą dziurą z drogimi luksusowymi hotelami dla białasów za 60$-65$ i tanimi guesthomami za 5$ dla Myanmrczyków. Poznaliśmy śmiesznego miejscowego, ktory próbował wszystkiego, żeby ulokować nas w jakiejś noclegowni za max 20$. Niestety, wszyscy którzy widzieli, że mają do czynienia z białasami odsyłali nas do drogich resortów. Fuksem udało nam sie znaleźć pokój za 15$, ale tylko na jedną noc. Właściciel chciał nam pomóc, ale jakieś głupie prawo mu na to nie pozwalało… ,,problem police, problem police” powtarzał.

DSC04141.JPG
Byliśmy strasznie wkurzeni, ale z drugiej strony po czasie zastanowiliśmy sie głębiej nad tym problemem. Myanmar przez wile lat byl krajem zamkniętym, odizolowanym od reszty świata poprzez zablokowane granice lądowe pomiędzy Tajlandią w którym rządziło wojsko.  Liczne wojny partyzanckie na tle etnicznym były wykorzystywane przez podmioty zewnętrzne dla swoich interesów przeciwko Birmie, co doprowadzało do izolacji państwa od społeczności międzynarodowej, a  Obywatele Birmy uciekali z kraju, a ci co zostali byli zastraszani przez rządzące krajem wojsko…

Postanowiliśmy wziąć sprawy w swoje ręce i znaleźć gdzie indziej swój rajski kawałek plaży. Znajdujemy go na drugi dzień z dala od większych miast i miejscowości. tak daleko jak okiem sięgnąć bezludna wręcz plaża białego pasku, porośnięta palmami które uginają się od świeżych coco-nutów i mieniące sie czyste jak łza morze. Czego chcieć więcej?!

DSC04170.JPGP1040795.JPG

Rozbijamy obóz i zostajemy parę dni nie robiąc dosłownie nic…a przepraszam, raz po raz wybieramy sie do pobliskiej świątyni po słodką wodę ze studni.

P1040794.JPG

Dni mijają nam na lenistwie, niekończących sia kąpielach i rozbudowywaniu naszej bazy na plaży. Wieczorami miejscowi rybacy wracajacy z polowów wskakują nam na palmy i jednym ruchem maczety dostarczają świeżych owoców 🙂

P1040814.JPG

DSC04187.JPGP1040798.JPGP1040813.JPG

DSC04144.JPGDSC04152.JPGDSC04161.JPGDSC04162.JPGDSC04167.JPGDSC04178.JPG

24 grudnia to wyjątkowy dzień w którym większość ludzi spędza wieczór w gronie rodzinnym dzieląc sie opłatkiem i słuchając kolęd. Nasze pierwsze Święta Bożego Narodzenia przypadły właśnie na tej bezludnej plaży w Myanmarze. Zadbaliśmy o to, żeby chociaż minimalnie uroczyście spędzić wieczór. Dzień wcześniej w śmieciach wyrzuconych przez morze znaleźliśmy parę świeczek i  łupin kokosów zrobiliśmy świeczniki 🙂 kawał palmy kokosowej służył za choinkę, którą przyozdobiliśmy muszelkami 🙂

DSC04188.JPG

 

Reklamy

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myanmar i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wigilijne plażowanie w cieniu Pagody

  1. Skarpetianin pisze:

    Z drugiej strony trudno im się dziwić i wymagać by ryzykowali karą pozbawienia wolności. Przypuszczam, że wojsko, które tyle lat rządziło w tym kraju ma udziały w luksusowych hotelach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s