Myanmarskie ogony

Czuliśmy ich wzrok na sobie cały czas. Idąc do WC oni szli za nami, jedząc, pijąc oni byli przy nas.. Początkowo było to nawet śmieszne, wręcz czuliśmy sie wyróżnieni. Ale z czasem stało to się mega wkurzające i  irytujące…mowa o ogonach, które przyczepiły sie do nas jak rzepy.


Juz drugiego dnia wjeżdżając do większej miejscowości doczepił sie do nas gościu na  skuterku, jeżdżąc za nami krok w krok. Podirytowani zastanawialiśmy się co to za typ, do momentu,kiedy nie zauważyliśmy krótkofalówki przy jego boku. Oho-tajniak z policji… i to właśnie był początek tego całego cyrku..

DSC03525.JPG

Wszystko rozkręciło sie na dobre po wyjechaniu z Bagan. Cały dzień, zmieniając się co posterunek, jeździli za nami. Wieczny trykot skuterka jadącego za mną doprowadzał mnie do szału. Oliwy do ognia dorzucił moment wyboru spania. My jak zwykle skręciliśmy do świątyni, a tu protest ze strony policjanta i tekst, ze nocleg jest w hotelu 20km dalej. Puknęłam sie w głowe i powiedziałam stanowczo, że sie stąd nie ruszam!! Heh gość wyraźnie zaskoczony i zdezorientowany wykonał parę telefonów i w ostateczności spaliśmy w obskórnym komisariacie policjii, gdzie łazienka pobiła rekord pod względem syfu i smrodu. Przed spaniem poszliśmy na piwko, żeby odreagować stres, oczywiście z ogonem… niestety długo nie cieszyliśmy sie spokojem…przyjechał jakiś komendant. Po spisaniu naszych danych stwierdził, że policja jest po to żeby nam pomóc w problemach np. na targu w czasie zakupów!!co za absurd, na cholere mi policjant, który nie kuma ani słowa po angielsku?!

Na drugi dzien zmyliśmy sie szybko jedząc śniadanie schowani w polu za stertą siana:-) mając nadzieje, ze wczorajsza rozmowa z komendantem cos wskurała, spokojnie jechaliśmy dalej, nieświadomi tego, że dzisiaj nasze nerwy będą bardzo nadwyrężone…

DSC03925.JPGDSC03917.JPGDSC03914.JPG

Nie minęło pare kilometrów, a trykot skuterka siedział mi na ogonie. Cały dzień krążyli wokół nas , a to w jedna stronę, a to w drugą. Doszło nawet do tego, że obserwowało nas 3 policjantów. Wszędzie gdzie patrzałam, widziałam potencjalnego tajniaka,każdy skuterek wydawał mi sie podejrzany. Stało to sie już obsesyjne…

DSC03934.JPGDSC03939.JPGDSC03900.JPG
Trasa i teren nie sprzyjały całe sytuacji, bardzo zmęczeni pod koniec dnia zobaczyliśmy mnicha, który jak sie okazało został poinformowany o całej akcjii ma nas zabrać do swojej pagody oddalonej o 3km. Trochę mi ulżyło, ale ta chwila trwała bardzo krótko… 3km okazały sie być 15km w górzystym terenie…klęłam w wniebogłosy. Brak swobody, intymności, bezradność i brak osoby mówiącej chociaż trochę komunikatywnie po angielsku!!! Byłam bardzo zmęczona, a czekała nas jeszcze znowu nic nie wnosząca rozmowa typu ,,gdzie jedziemy i skąd jesteśmy,, Mieszkańcy glupio na nas zerkają, czuje sie jak jakis kryminalista i przestępca. Ech….nie tak miało być 😦 😦 Fakt faktem jesteśmy pewnie nielicznymi turystami, którzy jedżą po tych terenach…a co dopiero na rowerach

W świątyni dostaliśmy bardzo przyzwoity pokój z widokiem na ogromny posąg buddy i policjantów śpiących prawie pod naszymi drzwiami. Gdzie bym nie poszła, oni chodzili za mną. Było to na maxa wkurzające, ale oprócz tego był tez plus. dzięki nim trafilismy do wspaniałej świątyni, spędzając magiczny wieczór i poznając fajnych ludzi mieszkających w pobliskiej wiosce, którzy przyszli żeby nas zobaczyć.

DSC03960.JPGDSC03967.JPGDSC03981.JPGDSC03975.JPGDSC03970.JPGDSC03966.JPGDSC03965.JPGDSC03962.JPG

P1040783.JPG

Ale na szczęście po wjechaniu do następnego dystryktu problem z upierdliwymi policjantami minął  🙂

Advertisements

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Myanmar i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s