One night in Bangkok po raz drugi :)

W połowie września pierwszy raz postawiliśmy stopy na ulicach Bangkoku.  Rany, jak ten czas leci! To wielkie, głośne, przytłaczające miasto na pierwszy rzut oka tak nas przerosło, że chcieliśmy jak najszybciej z niego wyjechać. Nie oglądając sie za siebie, jak najszybciej ruszyliśmy w kierunku drogi wylotowej na północ, szukając najlepiej odludnego miejsca, gdzie dojdziemy do siebie po zmianie strefy czasowej i tego duszącego, nie do zniesienia upału…
A dzisiaj?  Wracamy do miejsca, w którym rozpoczęliśmy swoją przygodę.

Początkowo mając w planach zostanie max 3 dni. Jednak pobyt przedłuzył sie do tygodnia i z chęcią zostalibyśmy tu jeszcze dłużej.
Bangkok to ogromna, barwna azjatycka metropolia. Wysokie wieżowce, kilometrowe korki i nowoczesne centra handlowe kontrastują z slamsami, bezdomnymi śpiącymi całymi rodzinami na ulicy i masą skuterków.

Wjazd i dojazd do guesthomu w dzielnicy Khao San nie należał do najłatwiejszych. Nieświadomie trafiliśmy na trwające od paru dni manifestacje antyrządowe. Tysiące Tajów wstrzymało ruch w centrum miasta. Przejazd ciężkim rowerem przez kilkukilometrowy korek samochow, razem z tysiącem skuterków omijających nas z każdej strony byl nie lada wyzwaniem…. jestem pod wielkim wrażeniem, jak bardzo zżytym narodem jest Tajlandia, jak bardzo potrafią sie zorganizować i walczyć przeciwko odgórnym nakazom rządu.

P1040652.JPGP1040651.JPGP1040649.JPG

Zwiedzając stolice poruszaliśmy sie głównie rowerami, które okazały sie być idealnym środkiem transportu. Nauczyliśmy sie zasad panujących w tutejszym ruchu drogowym więc raz dwa i byliśmy tam gdzie chcieliśmy. Ostrzegam…poruszanie sie na dwóch kółkach po ulicach Bangkoku wymaga opanowania, szybkiego reagowania na niebezpieczne sytuacje i zdecydowania 🙂
Tydzieńw stolicy minął bardzo intensywnie, zobaczyliśmy najważniejsze świątynie m.in
* Wat Po- (Świątynia Leżącego Buddy) znajduje się niedaleko kompleksu Wielkiego Pałacu oraz Świątynia Szmaragdowego Buddy. Jest to największa świątynia Bangkoku i jest słynna z 46-metrowego posągu leżącego Buddy, który znajduje się wewnątrz. Stopy posągu mają po 3 metry wysokości i są pięknie udekorowane masą perłową.

DSC02883.JPGDSC02888.JPG

DSC02936.JPGDSC02941.JPG
*China Town i Wat Traimit (Świątynia Złotego Buddy). Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że 3-metrowy posąg niczym specjalnym nie wyróżnia się spośród setek innych posągów Buddy w Bangkoku, ale to tylko jeśli nie wiemy, że wykonany jest z 5,5 ton litego złota.

DSC02922.JPGDSC02926.JPGDSC02907.JPG

DSC02924.JPG
*Bayoke Sky Tower- najwyższy budynek w Bangkoku – 84piętra. Polecam wjechać na najwyższe piętro, gdzie znajduje sie ruchomy taras. Fakt, trzeba dopłacić 100THB więcej, ale ważenia nie do opisania. Mozna w ciszy (bez wrzasków chińskich turystów) rozkoszować się pięknym widokiem.

DSC03001.JPGDSC03002.JPGDSC03008.JPGDSC02974.JPG
*Muzeum medycyny sądowej Sriraj- Znajduje się tu dużo ważnych dowodów sądowych, związanych z historią kryminalistyki w Tajlandii.Jednym z najbardziej nietypowych eksponatów są zmumifikowane szczątki seryjnego mordercy oraz płody i ciała noworodków zatopione w formalinie z nietypowymi wadami genetycznymi. Uwaga! Osoby wrażliwe wymagają półgodzinnej głodówki przed wejściem do muzeum 🙂
* obskoczyliśmy rowerkami parę centrów handlowych, które aż ociekają przepychem i nowoczesnością. Najoryginalniejszym ze wszystkich był Terminal 21, gdzie poczujemy sie jak na prawdziwym terminalu, drzwi otwierają piloci samolotu ubrani w garnitur salutując na dzień dobry.

DSC02850.JPG

DSC02868.JPGDSC02983.JPGDSC02869.JPG
* ambasada Birmy- Wyrobienie wizy do naszego kolejnego kierunku podróży przebiegło bardzo sprawnie. Złożenie wniosku i na drugi dzień odbiór paszportu z wlepioną wizą 🙂 ale uwaga, wcześniej trzeba się upewnić, czy przypadkiem Birmańczycy lub Tajowie nie obchodzą jakiegoś święta…my mieliśmy pecha i pocałowaliśmy klamkę…

Naszym ulubionym miejscem, gdzie spedzaliśmy wieczory po całodniowym zwiedzaniu miasta, był pobliski market lub miejski skwer pod mostem Rama8Bridge przy rzece Mae Nam Chao. Siadaliśmy sobie na schodach zajadając jakieś uliczne specjały i obserwowaliśmy aktywne życie mieszkańców. Młodzież jeżdżącą na deskorolkach,  dziewczyny w szkolnych mundurkach ćwiczące układy taneczne przed jakimś występem, kurs tańca latynoskiego w którym uczestniczyły babcie i dziadkowie, lekcje W-fu…totalne szaleństwo, muzyka, uśmiechy i zaodowolenie  życia. Wisienką na torcie był dziadek ubrany w różowy dres, który z muzyką na uszach ćwiczył balet, dyrygował, skakał po schodach, wywijał różnorakie figury zadowolony i uśmiechniemy. Nagle wszystko zamilkło, ruch sie zatrzymał, a wszyscy wstali na baczność….. z megafonów rozległa sie melodia hymnu.  narodowego. Czas na chwile się zatrzymał….
Po godzinie 18 na podest wskoczyła energiczna Tajka,  z głośników ryknęła rytmiczna muzyka a na scenie pojawiło sie nagle około 50 osób ćwiczących firness:-)

DSC02957.JPGDSC02961.JPGDSC02971.JPG

Achh ten Bangkok…z żalem wyjeżdżamy…Zaskakujące każdego dnia, pełne niespodzianek, zapachów, kolorów i różnorodności. Uśmiechnięte i czarujące…

Teraz kierunek Birma- jedna wielka niewiadoma. ciekawi jesteśmy co dla nas przygotowała…

image

Reklamy

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Tajlandia i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „One night in Bangkok po raz drugi :)

  1. Skarpetianin pisze:

    Tradycyjnie już opowieść, którą się dosłownie łyka. Nie myślisz przypadkiem o napisaniu książki?
    Z niecierpliwością czekam na ciąg dalszy…

  2. Tusia pisze:

    ja będę pierwsza która kupi tą książkę

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s