Zemsta arbuzowa w Górach Kardamonowych

Po tygodniu ostrego lenistwa na plaży i odpoczynku od rowerów ( nie liczac zmiany miejscówek do których podjeżdżaliśmy) cieszyliśmy sie, że znowu ruszamy dalej. Pierwsze parę kilometrów było katorgą. Czuliśmy sie jak 80-letnie dziadki…. zadyszka, serce kołatało jak szalone…ciężko było sie rozruszać, tym bardziej mając świadomość, że trzeba sie cofnąć ok. 40km, a wiatr i ukształtowanie terenu nie były dla nas litościwe.

P1040613.JPG

Po drodze z apetytem, lecz w niezbyt dobrym humorze wmuciłam arbuza niezgody ( kłótnie małżeńskie zdarzają się również w raju). Po 100km zatrzymaliśmy sie na nocleg w miejscowości Sre Ambel i w towarzystwie poznanego rowerzysty z Esonii zjedliśmy kolacje. W nocy obudziła mnie niestrawność, bulgotanie w żołądku i odbijająca się wieczorna bagietka z surówką…

DSC02783.JPGDSC02786.JPG

Poranek był koszmarny…wymioty, osłabienie, zawroty głowy. Nie mogłam się pozbierać, ale postanowiłam jechać, mając nadzieje, ze się rozruszam…niestety  nadzieja tym razem okazała sie złudna. 43km do najbliższej miejscowości były bardziej męczące, niż jakakolwiek całodniowa przełęcz, którą miałam okazję przejechać. Mdliło całą drogę, czułam się jak skacowany flak…nie pomagała gazowana COLA ani ciepła herbata. W miejscowości Andong Toek znaleźliśmy jeden jedyny GH. Pokój byl obskurny…zagrzybione ściany, pająki,pijawki…ale ja widziałam tylko łóżko, na którym smacznie zasnęłam zjadajac z Marciem kupionego wcześniej arbuza-tym razem zgody:-)

DSC02787.JPGDSC02788.JPG

drzemka dobrze mi zrobiła, poczułam sie o niebo lepiej, ale Marcin stwierdził, ze coś się słabo czuje. Po 30minutach siedział w wc i wymiotował… przestraszeni główkowaliśmy, co sie dzieje. Ale przy drugim podejściu z Marcinowego żołądka  ,,wyleciał” sprawca…nie obiad, nie śniadanie…ale ARBUZ!!! Od 2,5miesiaca jesteśmy w Azji. Jemy tam gdzie miejscowi w ulicznych barach i największych spelunach, pijemy wode ze wspólnych dzbanków i tych samych kubków co oni, w Kambodży jedliśmy zupę z resztkami jelit, w Laosie kąpaliśmy sie w rzekach ktore służą do wszystkiego.Jednym słowem, nie cackamy sie i żyjemy po azjatycku…a rozłożyły nas zwykle arbuzy kupione na ulicy…

DSC02789.JPG

Rano obudziliśmy sie zmęczeni…głównie Marcin, który zdecydowanie gorzej zniósł to zatrucie. Ale ruszyliśmy dalej w kierunku miejscowości Ta Tai do której bylo ok. 90km…już nie wspomnę o dwóch konkretnych górach do przejechania…
Do okoła  otaczał nas dziki busz Gór Kardamonowych. Wrzask owadów dobiegający z wnętrza był tak głośny, że zagłuszał muzykę w Mp3. Pikanterii dodawały znaki ostrzegające przed licznymi w tym miejscu niewybuchami i minami , które pozostały po czasach Czerwonych Khmerów.

P1040616.JPGP1040618.JPG

DSC02791.JPGDSC02800.JPG

przewyższenia, które na mapie wyglądały tak niewinne, na odcinku ok. 70km wynosiły 1100m… Zjazd, ostry podjazd, zjazd, ostry podjazd, bardzo ostry podjazd  i tak przez cały dzień. Pomiędzy górami żadnych miejscowości tylko towarzysząca nam gęstwina Gór Kardamonowych i walka z samym sobą. Siły dodawali nam pozdrawiający miejscowi na skuterkach i uśmiechnięci kierowcy w autach. Do celu dzieło nas jeszcze 12km podjazdów,  kryzys i zmęczenie  sięgało zenitu…aż tu nagle widok dwóch rowerzystów jadących z załadowanymi rowerami na  pace auta z  kciukami wyciągniętymi w nasza stronę, dodał nam energii:-) dumni jak pawie (nie arbuzowe) wjechaliśmy do Ta Taj, gdzie w GH padliśmy jak muchy…. dobranoc:-)

 

Reklamy

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kambodża i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Zemsta arbuzowa w Górach Kardamonowych

  1. budnik pisze:

    pozdrawiam kolego Budnik rafał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s