Nocleg w kambodżańskiej świątyni i policja…

Jak to jest, ze poziom serdeczności ze strony mieszkańców jest adekwatny do ich statusu materialnego? Kambodża,  jeden z najbiedniejszych krajów na świecie, który dopiero co podnosi się po straszliwej tragedii jaka sprawili Czerwoni Khmerzy, a ludzie niesamowicie pogoni i zarażający uśmiechem. Jadąc przez najmniejsza wioseczkę z paroma chatkami na krzyż zawsze słyszymy głośne pozdrowienie i pojawiające sie z nikad podniecone dzieci machające energicznie w nasza stronę .

DSC02443.JPG
Jechaliśmy leniwie droga nr.6 w stronę stolicy gdy zboczyliśmy w głąb wioski, gdzie podobno znajduje sie świątynia z możliwością noclegu

DSC02439.JPG

Zatrzymaliśmy sie na chwile…i ta chwila wystarczyła…Dzieci, dorośli i ludzie starsi wyrośli nagle wokół nas jak grzyby po deszczu witając nas serdecznymi bezzębnymi uśmiechami i klepiąc przyjacielsko po plecach 🙂

DSC02416.JPG


W świątyni kończyła się właśnie impreza z okazji  urodzin prezydenta i panował lekki rozgardiasz ale jeśli chodzi o nocleg, nikt nie miał nic przeciwko, mnisi wyrazili zgodę i wskazali nam miejsce pod wiata pod która jak sie później okazało nocowało kilku miejscowych… zostaliśmy na przywitanie poczęstowani kolacja-tradycyjnie ryz w połączeniu z suszona ryba i herbata, która w Kambodży pija sie litrami. Czuliśmy na sobie wzrok zdezorientowanych i zaskoczonych nasza obecnością miejscowych…,,co oni tu robią? Biali turyści przecież sypiają w hotelach”-zapewne tak myśleli.
Nasz każdy ruch, słowo było czujnie przez nich analizowane.
Gdy szykowaliśmy Sie już do spania nasza moskitierę otoczyło paru mężczyzn wraz z dwoma… policjantami…heh to sie doigraliśmy…
-,,co tu robicie?” ,,paszporty” … padły podstawowe pytania.  Policjanci okazali sie niegroźni. Spisali nasze dane, miejsce urodzenia, wiek -zapominając wogole o sprawdzeniu legalności naszego przebywania w Kambodży-czyli wiza i pieczątki 🙂 po paru minutach rozmowy, wspólnej analizie mapy, która jest idealnym tematem do rozmowy poszliśmy spać.

o godzinie 4-tej zostaliśmy obudzeni charczącym i włączonym na cały regulator radiem…ludzie zaczęli sie krzątać…hałasować i świecić latarkami…nie wiem po jaka cholerę oni tak wcześnie wstają i budzą nas przy okazji….wrrrrr
Z lekka zdenerwowani i nie wyspani wygramoliliśmy sie naszych śpiworów i stanęliśmy jak wryci…okazało sie ze wczorajsi policjanci tez spali w tej świątyni… wtedy w naszej głowie zrodziło sie pytanie: ,,czy oni pilnowali nas przed miejscowymi, czy odwrotnie?” Zaczelismi zastanawiać sie nad naszym bezpieczeństwem w Kambodży…kłębiące sie w naszych głowach myśli przerwała kobitka podająca śniadanie:-) ryz, ryba, herbata, pączki, banany z płatkami na deser plus wyprawkę na wyjazd.  Z sercem nas przyjęli i z sercem pożegnali oddając nam cześć swojego jedzenia…  wspaniali ludzie

DSC02450.JPG

 

Advertisements

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kambodża i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Nocleg w kambodżańskiej świątyni i policja…

  1. Skarpetianin pisze:

    Gratuluję. Wspaniały tekst. Jeszcze trochę a będziesz pisała relacje do gazet. Ta – po poprawieniu literówek i innych błędów – z pewnością zostałaby opublikowana.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s