Początki zawsze są trudne

DSC00995

Po paru problemach dotarcia na prom do Swinoujscia i szaleństwu w pakowania na lotnisku w Stockholmie, dotarliśmy do Bangkoku. Miasto przywitało nas upałem i deszczem….hmmm gdzie tan raj?? zanim wyszliśmy z lotniska uderzyła w nas chmura dusznego powietrza, jaby ktos otworzył piekarnik… byliśmy juz spoceni. Spakowaliśmy rowery i ruszyliśmy na północ. Sam wyjazd z Bangkoku zajął nam pol dnia-straszny chaos i ruch. Pierwszy nocleg postanowiliśmy spędzić ok.30km za miastem w małym hotelu, żeby odpocząć po meczącym locie i zmianie stref czasowych.

w nocy lalo niemiłosiernie. wstaliśmy ok.6 lecz ze względu na zmianę czasowa mieliśmy wrażenie ze jest 2 w nocy. jechaliśmy dalej. przez cały dzień zrobiliśmy 107km. Nocleg spedzilismy w namiocie w krzakach niedaleko świątyni mnichów, którzy modląc się śpiewali nam do snu. odgłos zwierząt i cykad był niesamowicie głośny!!długo nie mogliśmy zasnąć ze wzgledu na duza wilgotność powietrza uffff początki sa bardzo trudne

P1040212.JPGP1040209.JPGDSC00947.JPG

dzisiaj jechalo sie bardzo komfortowo, wiatr w plecy i temperatura w miare optymalna (30stopni 🙂 ) Zwiedziliśmy wielkiego Budde w miejscowości Phot Hong. niesamowita budowla, zrobiła na nas wielkie wrażenie.

DSC00980.JPGDSC00986.JPGDSC01006.JPG

Gdy zbliżał sie wieczór po malu szukaliśmy noclegu. Dostrzegliśmy may klasztor mnichow-wielc postanawiamy sie zapytać czy można rozbić namiot na noc, językiem migowym jeden z mnichow wskazał nam miejsce. Zadowoleni, rozbiliśmy obozowisko pod asysta gromadki dzieci, które zainteresowane dziwnymi osobnikami, zleciały sie jak muchy do lepu 🙂 Postanowiliśmy dyskretnie ugotować sobie wodę na zupki-lecz pod koniec gotowania zaczęło grzmieć. Po chwili zza drzewa wyłonił sie jeden ze znajomych chłopaczków z gromadka innych dzieci i dorosłym facetem. Gosc bardzo przejął sie faktem, ze moze nas zalac deszcz, wiec zaprosił nas do siebie pod daszek-czym uratował nas przed kąpielą w deszczu podczas snu:) rozbiliśmy moskitierę i do pozna rozmawialiśmy z grupka Tajow po migowemu:)

DSC01012.JPGDSC01016.JPGDSC01017.JPGDSC01010.JPGP1040223.JPG

Rano podczas pakowania pogryzły nas niemiłosiernie komary…gotowi do drogi ok.7 przybiegł do nas w trakcie drogi do szkoły jeden z wczorajszych chłopców powiedzieć nam ,,Good morning” 🙂 Mile:)  Temp  w granicach 40stopni, duchota, wypijamy dziennie minimum 5litrow wody na osobę, pupa juz zaczyna bolec od siodełka…

P1040219.JPG

Reklamy

Informacje o Namiot nasz dom

Od września 2013 roku w wyprawie rowerowej dookoła Kuli Ziemskiej
Ten wpis został opublikowany w kategorii Tajlandia i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Początki zawsze są trudne

  1. Skarpetianin pisze:

    Jakie były warunki i ile kosztował nocleg w hotelu? Co z lewą stopą? Widziałem, że masz bandaż.
    Czy klimat nie ma negatywnego wpływu na stan ducha, tj. nie powoduje zwiększonej drażliwości/zdenerwowania?

  2. warunki noclegu w hotelu były dobre ale i drogie (nawet po ostrym targowaniu się) ale potrzebowaliśmy tego, bo zmiana strefy czasowej daje nam się we znaki… mam zawiniętą kostkę ponieważ źle wyregulowałam siodełko i naciągnęłam ścięgno…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s